Pies zagryzł człowieka w lesie – dramat pod Zieloną Górą. Dlaczego doszło do tragedii?
Blog kategorie
Pies zagryzł człowieka w lesie – dramat pod Zieloną Górą. Dlaczego doszło do tragedii? 24

Dlaczego psy zagryzły człowieka w lesie?

To pytanie słyszę ostatnio bardzo często: „co sądzę?”, „czemu psy zachowały się tak, a nie inaczej?” itd. Oczekujecie ode mnie jasnej odpowiedzi, a ja z pełną szczerością mówię: nie wiem. I nie zamierzam udawać eksperta od cudzych tragedii na podstawie nagłówków w internecie. Żeby odpowiedzieć uczciwie, trzeba by było mieć pełen obraz życia i funkcjonowania tych psów. A tego nie mamy. Oczywiście, można się wielu rzeczy domyślać, ale to już tylko podkręcanie emocji. Chciałbym się natomiast odnieść do tej tragedii w kontekście ogólnym – jakie wnioski wyciągnęło społeczeństwo i co sam obserwuję jako behawiorysta oraz trener psów.

Stygmatyzowanie rasy

W mediach raz przeczytaliśmy, że był to pitbull, aktualna wersja to owczarki belgijskie. Tymczasem w komentarzach już leje się fala stereotypów, opinii i różnych teorii odnośnie rasy.

Nie ma złych psów – są tylko... (tu wstaw, co uważasz)

Od lat powtarzamy to jak mantrę: pies nie rodzi się zły. To my, ludzie, piszemy mu scenariusz. Pies to czysta karta, a my mamy długopis. Oczywiście, czasem bierzemy psa z bagażem doświadczeń – wtedy to my musimy być terapeutą, nie tylko właścicielem, i poprowadzić takiego psa przez życie. Ale zanim to zrobimy, powinniśmy wiedzieć, na co się piszemy i czy sobie z tym poradzimy, mając w priorytecie dobro psa. Każdy pies, niezależnie od rasy, może być łagodny jak baranek i zalizać Cię na śmierć, a z potencjalnie „łagodnej rasy” możemy zrobić postrach na dzielnicy. Natomiast jak najbardziej istnieją rasy, które są wymagające, a nawet skrajnie wymagające – wymagają ogromu doświadczenia, codziennej pracy i świadomego opiekuna. Taką rasą jest właśnie owczarek belgijski. Ale czy to coś złego? Wręcz przeciwnie! To pies, który dokładnie taki ma być, to pies, który nie bez powodu jest wykorzystywany w wielu służbach czy miejscach, gdzie wraz z człowiekiem robi niesamowite rzeczy. Właśnie do tej niesamowitości został stworzony.

Nie jako pies z problemami psychicznymi, nie do bycia agresywnym, nie do odbierania komuś życia – wręcz przeciwnie, bardzo często do jego ratowania i robienia rzeczy, których człowiek zrobić nie jest w stanie. I tutaj zaczyna się pewien kłopot: na tę rasę decydują się ludzie, którzy są oczarowani jej „potencjałem” i zapominają w tym zauroczeniu, że potencjał to efekt końcowy ciężkiej pracy i świadomości w działaniu. To trochę jakby powiedzieć, że auta sportowe zostały stworzone do powodowania wypadków na drodze. No nie – posiadanie kilkuset koni pod maską ma służyć temu, że taki samochód ma znacznie większe możliwości, ale co za tym idzie, wymaga kompetentnego kierowcy, który potrafi go poprowadzić. Dopiero w rękach osoby pozbawionej kompetencji, doświadczenia ale również pokory i wyobraźni samochód staje się zagrożeniem. 

W tym kontekście zadam Wam dwa pytania:

  • Czy w razie wypadku to auto jest winne śmierci człowieka? Czy może kierowca?
  • Czy jeśli auto jest sportowe, to nie można nim jeździć przepisowo po ulicy i żyć w zgodzie z innymi uczestnikami ruchu?

Myślę, że oba pytania są retoryczne.

Wychowanie to nie tylko „siad” i „łapa”

Bycie opiekunem to nie tylko nauka komend, trening i wychowanie. To także tworzenie psu przestrzeni, w której nie będzie się bał własnego cienia. To również przewidywanie, co się może wydarzyć, zanim wydarzy się coś złego – jak w szachach, tylko "pionki" mają zęby i bijące serce.

Strzelnica – psy pod ostrzałem absurdu

Czy strzelnica to dobre miejsce dla psa? Pies słyszy lepiej niż my, a hałas potrafi wykończyć nawet najbardziej spokojnego czworonoga. Zaraz ktoś rzuci, że Szarik jeździł czołgiem, a belgi na wojnie się świetnie bawią. Można się powoływać na psy „wojskowe”, które skaczą ze spadochronem i jeżdżą czołgiem – tylko że nawet one nie mieszkają na poligonie 24/7 i są specjalistycznie szkolone, aby w takich warunkach sobie „jakoś radzić”. Nie trzeba być behawiorystą, aby przewidzieć, że takie warunki życia mogą być źródłem stresu i frustracji, która trwa dni, tygodnia i lata. 

Miejsce psa jest na łańcuchu?

Tutaj pokazuje się pierwszy absurdalny wniosek do jakich wniosków doszli Polacy.

„Do tragedii by nie doszło, jeśli psy byłyby na łańcuchu”
– czyli społeczeństwo wpadło na pomysł, żeby na tej tragedii robić politykę, zaatakować ostatnio głośną ustawę i zrzucić na nią winę.

Po pierwsze, w Polsce aktualnie jest dozwolone trzymanie psa na łańcuchu, a nie „nakaz trzymania psa na łańcuchu”, więc ta narracja jest dla nas niezrozumiała (a niestety ilość komentarzy nas przeraziła). Dodatkowo przecież ta ustawa nawet nie weszła w życie.

Odnosimy wrażenie, że jako społeczeństwo mamy pewien problem z empatią. Ściągnięcie psów z łańcuchów nie wynika z chęci zmniejszenia odpowiedzialności opiekunów czy sprawienia, że psy mają teraz biegać luzem! W dzisiejszych czasach jest ogromna ilość alternatyw i narzędzi, dzięki którym będzie „wilk syty i owca cała”. Potrafiliśmy polecieć na Księżyc, a w głowach wielu nie ma innych metod zabezpieczenia psa niż łańcuch? – nie żyjemy w średniowieczu.

Po drugie, czy w XXI wieku nikt nie słyszał o czymś takim jak „kojec”?

W Polsce psa mieć łatwiej niż kupić rower

W Polsce psa może mieć każdy. Bez kursu, bez sprawdzenia warunków, bez szkolenia. Patologiczne hodowle działają legalnie, na OLX kupisz psa szybciej niż hulajnogę. Żeby jeździć samochodem, musisz odbyć kurs, zdać egzamin, przejść kosztowny i czasochłonny proces. Dodatkowo co roku musisz zrobić przegląd, posiadać ubezpieczenie, a na każdym kroku jesteś kontrolowany, ograniczany przepisami, a każde ich złamanie wiąże się z surowymi konsekwencjami.

A jak to jest z psem? Z żywą istotą, która w nieodpowiednich rękach może stanowić zagrożenie? - Wystarczy jeden telefon, kilkaset złotych i w ciągu kilku godzin stajesz się pełnoprawnym opiekunem np. owczarka belgijskiego...

Czy powinno być „prawo jazdy na psa”?

Często spotykamy się z komentarzami:

  • „behawioryści to zło”, „trenerzy psów się nie znają”,
  • „gadacie bzdury, ja wiem lepiej, bo...”,
  • „kiedyś nie było behawiorystów i psy miały się dobrze”.

Zatrzymajmy się przy tym ostatnim. Ten argument jest kluczowy, natomiast podstawowym problemem osób, które się na niego powołują, jest to, że nie zadają sobie kolejnego pytania:

  • dlaczego behawiorysta nie był potrzebny?

Może dlatego, że zmieniły się czasy i priorytety? Przez setki lat psy miały się dobrze, ale nie były fanaberią dziecka, które chce mieć pieska, nie brało się psa, bo ma słodkie oczka, i nie był w domu w celach rekreacyjnych – czemu?

Bo poza marginalnym procentem społeczeństwa nikt nie mógłby sobie pozwolić na to, aby mieć do wykarmienia dodatkowego domownika, który do gospodarstwa nic nie wnosi. Mówiąc wprost, psy miały swoją funkcję, były wykorzystywane do polowań, stróżowania, pomocy w gospodarstwie, a ludzie, którzy się na to decydowali, musieli psa do tych funkcji wyszkolić, ale też zadbać o jego dobrostan! - pies i człowiek żyli w pewnej symbiozie. Behawiorysta nie był potrzebny, bo wiedza ta była wręcz priorytetowa i często przekazywana z pokolenia na pokolenie. Kiedyś też nie było rolniczych szkółek zaocznych, a jednak na wsi wiedzieli, jak się sieje zboże. 

Dzisiaj psa bierzemy z dziesiątek różnych powodów, z własnych fanaberii, a w większości przypadków nie mamy potrzeby, aby ten pies coś umiał, tylko, aby „był”. To, co kiedyś stanowiło fundament posiadania psa, teraz stało się aspektem marginalnym (oczywiście nie dla wszystkich).

I tutaj dochodzimy do pewnej refleksji:

  • skąd się biorą „złe psy”? - z braku wiedzy, a często wręcz z ignorancji.

Czemu pies nie jest winny?

Chciałbym nawiązać do tego, jak wygląda kwestia postrzegania psa i poziom wiedzy. W swoich wypowiedziach często poruszaliśmy tematy, że „pies nie ma wyrzutów sumienia”, pies nie posiada „złożonych ludzkich emocji” (posiada „psie” i „proste” – wolę już sprostować, by nie było, że TATAR mówi, że pies emocji nie ma) czy wiele innych cech, które są „typowo ludzkie”, a które opiekunowie chcą psom przypisywać. Oczywiście rozumiemy, że to wywołuje często bunt i oburzenie, bo robimy tutaj za tego antybohatera, który niszczy pewne romantyczne idee, ale naszą rolą nie jest mówienie, co ktoś chce usłyszeć, tylko trzymanie się faktów.

I tutaj właśnie jest przykład, że medal ma dwie strony.

Mamy tutaj kolejną narrację, która była bardzo popularna: dlaczego nie można uważać psa za „winnego”, przecież jak ktoś złamie prawo, to nie obwiniamy rodziców i nie oni ponoszą konsekwencje, tylko dana osoba. Czy aby na pewno?

A czy jeśli trzylatek zniszczy komuś samochód, to dziecko jest pociągane do odpowiedzialności, czy może jednak rodzice? Dlaczego powołujemy się na trzylatka – bo mniej więcej do trzylatka pies jest porównywany w kontekście rozwoju intelektualnego. 

Kochamy psy, towarzyszą nam od dawna, są dla nas pięknymi istotami, ale... cały czas pamiętamy, że są to dalej zwierzęta. Jak możemy oczekiwać, że będziemy żyć w świecie psów bez problemów behawioralnych, jeśli nie potrafimy dostrzec fundamentalnej różnicy między dorosłym człowiekiem, który potrafi myśleć logicznie, podejmuje świadome działania (czasami pod wpływem emocji), ale jednak ma zdolność do tego, by przed podjęciem działania zatrzymać się na chwilę refleksji, zrobić analizę „za” i „przeciw”, a zwierzęciem, które działa na bazie instynktów i żyje w „tu i teraz”?

Naprawdę ktoś myśli, że te psy planowały i od tygodni przygotowywały plan ucieczki jak więźniowie z Alcatraz? Naprawdę ktoś myśli, że pies, który atakuje drugą istotę, kieruje się zamierzonym i logicznym działaniem? Spotkaliśmy się nawet z głosami, że psy nie powinny być usypiane, tylko spędzić lata w dyskomforcie w ramach „kary” – czy naprawdę ktoś myśli, że te psy mają wyrzuty sumienia, a najbliższe lata poświęciłyby refleksji nad swoim zachowaniem pod kątem aspektów moralnych?

No nie! – dla psów życie toczy się dalej i nie analizuje tego co się wydarzyło

Odpowiedzialność – nie tylko na papierze

Według dostępnych informacji o problemach z tymi psami było wiadomo od dawna. Były incydenty, teren nie był zabezpieczony, ludzie zgłaszali obawy. I co? I nic. A urzędnicy? Często wolą nie widzieć, nie słyszeć, nie działać. Ale to właśnie od nich powinniśmy wymagać, żeby reagowali, kiedy pojawiają się sygnały. To nie sąsiad ma szukać rozwiązań i dbać o bezpieczeństwo swojej rodziny – to urzędnik ma narzędzia i obowiązek, by coś z tym zrobić. Tylko te narzędzia czasem leżą w szufladzie obok pieczątek i kawy a problem jest bagatelizowany bo to tylko "piesek". 

Moje pytanie

Do ilu tragedii jeszcze musi dojść, żebyśmy zaczęli zapobiegać, a nie tylko leczyć skutki? Kiedy zrozumiemy, że decyzja o przygarnięciu psa nie powinna się ograniczać do pytania "Co pies może mi dać?" tylko wręcz priorytetem powinno być "Czy jestem w stanie zapewnić psu życie i warunki jakich on potrzebuje?"

Opiekun tych psów zapewne poniesie konsekwencje. Czy mnie to satysfakcjonuje? - Nie. Bo żadna kara nie zwróci życia niewinnemu człowiekowi, a przy okazji ucierpią też zwierzęta, które paradoksalnie nie są „katem”, jak wielu uważa, tylko same są ofiarami ludzkich zaniedbań i nieodpowiedzialnych decyzji.

Mówi się, że „Polak mądry po szkodzie” – ale ile tych szkód musi być, aby w końcu zmądrzał lub aby wprowadzić odpowiednie regulacje np. PRAWO JAZDY NA PSA?

Kolejna sytuacja, z której powinniśmy wyciągnąć wnioski. Nie po to, żeby karać, zakazywać i szukać winnych ale po to, żeby edukować, zapobiegać i patrzeć w przyszłość. Może tym razem naprawdę będziemy mądrzy po szkodzie. Może zamiast zakładać psom łańcuch dla „bezpieczeństwa”, stworzymy standardy ich posiadania oparte na rzetelnej edukacji i odpowiedzialności za żywą istotę, bo psy nie znikną z naszego otoczenia.

I tak, nie tylko opiekun jest tu ważny – ale też aspekty prawne, których po prostu nie ma.

O autorze: Krzysztof Tatar

Krzysztof Tatar to behawiorysta psów i trener specjalizujący się w terapii zachowań problemowych psów, takich jak agresja psa, reaktywność, zachowania lękowe oraz problemy separacyjne. Na co dzień pracuje z psami i ich opiekunami, pomagając zrozumieć przyczyny trudnych zachowań oraz wdrożyć skuteczne i trwałe rozwiązania.

Jego podejście opiera się na indywidualnej analizie zachowania psa, edukacji opiekuna oraz budowaniu świadomej, stabilnej relacji pomiędzy psem a człowiekiem. Specjalizuje się w pracy z psami trudnymi, adoptowanymi oraz wymagającymi specjalistycznej terapii behawioralnej.

Kliknij i dowiedz się więcej o pracy i podejściu Krzysztofa Tatara

Recenzja ekspercka: Izabela Oraczyńska-Tatar

Certyfikowana instruktorka szkolenia psów I i II stopnia oraz absolwentka kursu podstaw dogoterapii. Regularnie rozwija swoje kompetencje poprzez specjalistyczne szkolenia z zakresu behawiorystyki, komunikacji psów oraz pracy z psami lękowymi i z zaburzeniami separacyjnymi. W swojej pracy uwzględnia także metody wspierające dobrostan psa, takie jak TTouch, psi fitness czy elementy integracji sensorycznej.

Kliknij i dowiedz się więcej o pracy i podejściu Izy

Komentarze do wpisu (24)

18 października 2025

W 100% sie zgadzam, wszyscy obwiniaja psy, ktore rowniez padły ofiara zaburzenia ego wlasciela, urzednikow, ktorzy przymykali oczy i zamiatali zgloszenia pogryzien pod dywan. Dla zasady te psy powinny otrzymac druga szanse, zeby udowonic, ze to nie one są złe, ze wine ponosi nieodpowiedzialny wlasciel.

18 października 2025

W końcu jakiś normalny artykuł.

18 października 2025

Idealnie napisane!

18 października 2025

Ten artykul powinien byc wszedzie upubliczniony , puszczony w mediach spolecznosciowych, w telewizji w gazetach. Polacy powinni nim byc zasypani...

18 października 2025

Dziękuję za to, w jaki racjonalny i wyważony sposób, wyjaśniają Państwo kwestie, które powinny stać się jasne dla wszystkich potencjalnych i obecnych właścicieli psów. Uważam, że powinien nadejść czas na refleksje: czy ja, jako opiekun psa z/robię to co należy, aby zaspokoić jego potrzeby i co bardzo ważne, czy będę potrafił/a zadbać o bezpieczeństwo i zwierzęcia i osób z którymi pies ma kontakt? Śledzę Państwa działania na FB. Z racji odległości korzystalam z takiej formy wskazówek, jak wyciszyć psa czy oduczyć ciągnięcia na smyczy i wszystkie zadziałały. Polecam skorzystanie na żywo wszystkim " potrzebującym", ktorzy mają do Państwa bliżej, Pozdrawiam serdecznie.

18 października 2025

Dziękuję za ten artykuł, zgadzam się z nim. Warto, aby dotarł do jak największej liczby osób, to już będzie bardzo dobra edukacja.

18 października 2025

Bardzo mądrze powiedziane nie każdy potrafi wychować psa i wziąć odpowiedzialność za jego zachowanie to też żywa istota i potrafi się odwdzięczyć za serce ale nie łatwo psa wychować

18 października 2025

Panie Krzysztofie gratuluję chapeau bas. Dziękuję.

18 października 2025

Najmądrzejszy co przeczytałam na temat tej sytuacji. I tak - powinno być prawo jazdy na psa oraz opłaty- tak, żeby psy posiadali tylko Ci którzy naprawdę tego chcą.

19 października 2025

Nareszcie ktoś z pojęciem napisał cos sensownego.

19 października 2025

Dziękuję za artykuł. Każdego dnia wychowujemy psa. To trochę jak z dziećmi . Nie da się odrobić lekcji życia w jeden dzień . Jestem tez za tym aby zanim ktoś kupi psa zdobył uprawnienia.

19 października 2025

Szukałem miejsca by wypowiedzieć sie w tej sprawie. Trafiłeś w punkt, zgadzam sie w każdej kwestii z Tobą.

19 października 2025

Dziękuję za artykuł. Mamy owczarka niemieckiego i po każdej takiej tragedii czuję na sobie wzrok niektórych ludzi.... czasem tekst że taki pies niebezpieczny ... No cóż...

19 października 2025

Zgadzam się z tym co napisaliście. Problemem jest człowiek i jego zachowanie, a nie pies. Dziękuję za obszerne wyjaśnienie. Może coś dotrze do szerszego grona.

19 października 2025

Bardzo mądrze napisane. @Paula "Prawo jazdy na psa"-TAK. Opłaty-NIE, ponieważ wykluczymy dobrych opiekunów, których na te opłaty nie będzie stać. Nie wszyscy w tym kraju mają nadmiary pieniędzy (patrz=>emeryci).

19 października 2025

W punkt!

19 października 2025

W samo sedno, ale najgorsze jest to, że i tak większość naszego społeczeństwa tkwi w stereotypie, że żeby wychować psa, to najlepszą metodą jest „głód i wpier..ol”. Nawet pozornie inteligentni ludzie, wyksztalceni. Mój brat ma goldenkę i żeby ją oduczyć skubania kwiatków w domu to ją zaciągnął do tego kwiatka i spuścił jej manto… i się chwali że przestała podchodzić do tego kwiatka… kolejni „mądrzy” pedagog i gościu pracujący jako stróż prawa, mając dzieci wzięli sobie rottweilera i stwierdzili, że nie będą chodzić na szkolenia i do behawiorystów, bo to głupoty i sami sobie dadzą radę, bo kieeeeeedys ich rodzice mieli niebezpieczne rasy i było ok… a psina ma 4 miesiące i już warczy i pokazuje kły jak się do niej podchodzi przy jedzeniu…. Nie wiem, co musiałoby się stać, żeby ludzie przyswoili myśl, że psy należy wychowywać, szkolić i przede wszystkim wyposażyć się samemu w jakąkolwiek wiedzę aby zrozumieć swojego psa….

19 października 2025

Zanim zacznie ktoś nienawidzić psów czy danej rasy, obwiniać policję, gminę: proszę zdać sobie sprawę, że to polskie prawo a raczej jego brak doprowadziło do tragedii. Polskie prawo za pogryzienie przewiduje tylko mandat lub naganę. Mandat skandalicznie niski, ale to nie jest największy problem - problem jest taki, że pies może bez końca gryźć i bez końca będą tylko mandaty. Nie ma procedur żadnych, natychmiastowe skierowanie do behawiorysty specjalisty od psów agresywnych, natychmiastowe obowiązkowe dożywotnie ubezpieczenie OC na psa, obowiązek noszenia kagańca - w przypadku niedopilnowania tego - odbieranie zwierząt, bo właściciel sobie nie radzi. MSWiA dwukrotnie odmawia dodania amstaffa na listę psów groźnych - amstaffy i psy w typie TTB odpowiadają za największą liczbę śmiertelnych pogryzień innych psów. To nie jest tak, że media czepiają się i stygmatyzują amstaffa - proszę to odczarować i podać przykłady śmiertelnych pogryzień przez spaniele, labradory, owczarki australijskie, border collie, BOSy. TTB były szkolone do walk przez lata, i choć zdecydowana większość amstaffów to cudowne psy, jednak mają swój potencjał. Jest dużo większe prawdopodobieństwo, że ugryzie cie inny pies, ale w przypadku śmiertelnego ataku na czworonoga - jest bardzo wyskie, że zrobił to pies w typie TTB. Ku ironii - nie powinno się być zaskoczonym i złym o to, że geny są genami. zapraszam do akcji informacyjnej i wyrażenia Waszej opinii: www.agresywnypies.pl Dziękuję Kaja

19 października 2025

Wspaniały artykuł! Łatwo zrzuca się winę na zwierzę, które najprawdopodobniej tak było wytresowane by reagować na “obcego” zapominając o tym, że to człowiek go tresował by reagował w ten sposób.

20 października 2025

Nic dodać nic ująć. Bardzo dobrze napisane

20 października 2025

Dobrze i wprost napisane . To my ludzie odpowiadamy za nasze zwierzęta .

22 października 2025

Brawo! Super napisane , nic dodać nic ująć. Uważam, że prawo jazdy na psa powinno zostać wprowadzone, bo spotykam się z wieloma psami (mieszkamy z Polskim Spanielem Myśliwskim) i ich właściciele są nieodpowiedzialni, brak myślenia i przewidywania skutków jest wręcz porażający.

24 października 2025

Znam te psy, znam właściela, wiem jak były wychowane. O samym zdarzeniu nie będę mówił, bo tak na prawdę niewiele wiadomo. Ale kilka informacji mogę podać: 1. Strzelnica - nie oznacza, że strzelanie miało miejsce przez 8 godzin 7 dni w tygodniu. Średniotygodniowe obciążenie to z moich obserwacji jakieś 10 - 12 godzin. 2. Psy na strzelnicy od urodzenia, po śmierci matki jak miały dwa tygodnie właściciel spał na strzelnicy w kojcu z maluchami 3. Psy nigdy nie uciekały. Pierwszy raz odłowiono je z kojców (miały wtedy równy miesiąc). Panie że schroniska twierdzą, że błąkały się po parkingu znajduącym się około 700 metrów dalej 4. Napaść na "matkę" z " dzieckiem" - matka lat 50, dziecko lat 30. Psy miały 3 miesiące i dwa tygodnie. Psy podbiegły do owczarka tych pań, wtedy panie (wolontariuszki schroniska, po szkoleniach u behawiorysty) kopały szczenięta, biły je smyczą (suczka od uderzenia miała pękniętą skórę) i gałęziami. Pieski w chwili incydentu nie miały szczepień (nie miały jeszcze obowiązku). Panie samodzielnie udały się na SOR i lekarz po zbadaniu pań nie wdrożył procedury poekspozycyjnej na wściekliznę - widocznie zadrapania nie pochldziły od psów, bo trudno mi sobie wyobrazić takie zaniedbanie u lekarza 5. Drugi incydent - właściciel był w Bieszczadach z jednym z psów (to ważne, bo panie że schroniska kłamią mówiąc, że właściciel strzelał do psów tego dnia). W nocy pojawia się złodziej z innymi psami. Otwiera wybieg i strzela do jednego z psów, drugiego uderza nożem. Psy się bronią. Po obezwładnieniu przeciwnika trzy psy zostały na miejscu a czwarty pies szukał ludzi. Jak znalazł małżeństwo to tak długo zaczepiał aż poszli za nim i ostatecznie wezwali pomoc. Przy okazji była to druga interwencja schroniska. 6. Psy były szkolone przez wykwalifikowanych instruktorów. Własciciel około 6 - 7 godzin dziennie spędzał na pracy z nimi, w tym długie wyjścia poza teren strzelnicy 7. Psy nie uciekały, panie że schroniska kłamią mówiąc o licznych interwencjach j odłowieniach. Były dwa przypadki - opisałem je wyżej. Oczywiście jeżeli Pan Krzysztof miałby życzenie każde z wyżej podanych faktów mogę udokumentować. Napisałem to, bo to jedyne miejsce, gdzie ktokolwiek chciał rzetelnie podejść do problemu.

28 marca 2026

Ja uważam,ze te psy są po prostu terror przez ludzi.To eina ludzi,gdyby psy nue misly takich incydentow yo by do yego nie foszło!

Submit
Dodano:
autor:
do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl